Przyjęcie Polskich F-16 PDF Drukuj Email
Wpisał: Sławomir Winkiel   
09.11.2006.

Przylot pierwszych egzemplarzy polskich F-16

Nazwa F-16 od kilku lat jest synonimem polskiej obronności.

Od dnia ogłoszenia przetargu na dostawę samolotów bojowych na wyposażenie polskiej armii o F-16 mówi się wszędzie. Mówi się na Krakowskim Przedmieściu, mówi się w Parlamencie, mówi się w serwisach informacyjnych i mówi się u cioci na imieninach. Polacy będący wybitnymi fachowcami i trenerami od skoków narciarskich, piłki nożnej, stali się wytrawnymi znawcami lotnictwa.

Stryjek Czesław optował za Mirage (albo Mirażami lepiej będzie),  bo to niby Francuzi dobre wino robią to i samoloty niezłe też im wyjść muszą. Szkoda, że nie spytał o wrażenia jakiegoś nieszczęsnego użytkownika francuskiego auta.

Wuj Florian wyraził sprzeciw twierdząc, że Grippeny z racji produkcji w zimnej Skandynawii będą zawsze paliły na dotyk i problemu z nimi nie będzie. Ponadto poziom bezpieczeństwa będzie wysoki (jakby zapomniał że nieszczęsne Renault w tej dziedzinie już czas jakiś temu zdetronizowało tak Volvo jak i Saaba).

Małoletnia stryjenka Klementyna licząc na otrzymanie wizy do USA bez głupawych procedur postawiła zdecydowanie na F-16. Argumenty Klementyny trafiły do komisji przetargowej i tak jak było wiadomo od początku wyścig do uszczuplenia polskiego budżetu wygrali Jankesi.

Papiery podpisano, ustalono że będą inwestycje offsetowe (choć wiadomo było, że ich realizacja jest mało realna) i już produkcja mogła się rozpocząć.

Premier Leszek zaliczył lot eFem co uczyniło go pierwszym Premierem Polski, który leciał tą maszyną i chociaż o tym jego wyczynie historia zapamięta. A zapomniałbym, że jeszcze wsławił się odznaczając  pilota Mi-8 za to, że najpierw spaprał robotę a potem uratował mu życie.

Polskich pilotów wysłano na szkolenie za wielką wodę, a w Krzesinach rozpoczęto modernizację bazy lotniczej do standardów NATO. Pytania kto wyraził zgodę na to ,aby baza ta znajdowała się na peryferiach sześciusettysięcznego miasta nie zadaje, bo wiadomo że była to grupa ludzi mało rozgarniętych.

Raptem kilkadziesiąt kilometrów dalej w Powidzu, w środku lasu jest baza, która do tych celów nadawałaby się chyba sto razy lepiej. No ale dajmy spokój. Zrobili to dla nas. Dla kilkunastu spotterów abyśmy eFy mieli pod domem.

Tematy, czy nowoczesne lotnictwo jest nam do czegokolwiek potrzebne są na tyle drażliwe, że w tym tekście je pominiemy.

Nadeszła w końcu wiekopomna chwila. Polskie Lockheed Martin F-16 C  wystartowały o własnych siłach z amerykańskiej ziemi i ruszyły w kierunki Polski. Na skutek różnych problemów technicznych (na pewno nieistotnych drobiazgów) dolecieć do Polski nie chciały. Przylot opóźnił się o kilka dni.

 

Ósmego listopada, około godziny 15 dwa pierwsze egzemplarze (4043 i 4044) wleciały w polską przestrzeń powietrzną, na której granicy powitały je dwa Migi 29. W czwórkę, w przeciągu kilkunastu minut doleciały do Krzesin. Wykonały przelot nad lotniskiem po czym piękne Migi 29 odleciały do Powidza, natomiast F-16 po wykonaniu małego kręgu nad lotniskiem wylądowały.

 

F-16 C

foto: Tomasz Tomkowiak

Już były nasze. Nasze pierwsze F-16. Chociaż tak nie do końca, ponieważ zgodnie z procedurami szachownicę miały zaklejone.

Pod płotem samoloty witało kilku spotterów.

Następnego dnia tj. 9 listopada 2006 przylecieć miały kolejne dwie sztuki witane przez Pana Prezydenta wraz z Małżonką, która została wybrana na matkę chrzestną stalowych ptaków.

Oficjalna uroczystość była imprezą zamkniętą. Wstęp na nią miały osoby posiadające status Vipów (chociaż patrząc na niektórych gości ciężko ich nazwać Very Important Person) oraz dziennikarze. Tak więc mieliśmy przedstawicielki: Kobiety i Życia , Twojego Imperium, Claudii i innych "fachowych" czasopism. Dla spotterów bramy teoretycznie były zamknięte. Ale że teoria z praktyką w parze iść nie musi, duży oddział spotterów (nie tylko wielkopolskich) stawił się na płycie Krzesińskiego lotniska (wszelkiej maści stróżów prawa i moralizatorów informuję, że weszliśmy w pełni legalnie). Mimo, że weszliśmy jako dziennikarze na płycie usadowiliśmy się  w boksie dla „pozostałych”, ponieważ znajdował się bliżej drogi startowej. Obok stał przepasany narodową flagą F-16 4043 z pośpiesznie w nocy wypisanym imieniem Jastrząb. 

F-16 C 

Foto: Sławomir Winkiel

Z bliskiej odległości oglądaliśmy starty i lądowania Anów 26, Cass i Jaczków 40. Na  koniec z należną sobie gracją usiadł na pasie Tupolew 154 -101 z głową Państwa na pokładzie. Po kilkudziesięciu minutach Prezydent pojawił się na honorowym miejscu i…… od  wschodu nadleciały dwa F-16.

F-16 C F-16 D 

foto: Witold Łożyński

F-16 C 

foto: Tomasz Tomkowiak

Nie towarzyszyły im Migi 29, ponieważ według nie potwierdzonych plotek jeden z nich uległ awarii. Zrobiły mało widowiskowy przelot nad lotniskiem, wykonały krąg i wylądowały. Rozpoczęły się przemówienia. Głos Ministra Obrony Narodowej- Radka Sikorskiego (niektórzy z uporem mówią Radosława) skutecznie zagłuszyły cztery Iskry, które właśnie zaczęły pokaz. Był on wyjątkowo skromny i krótki, ponieważ (to też plotki) czekając gdzieś tam w powietrzu na Prezydenta wypaliły na tyle dużo paliwa, że na pokaz niewiele zostało. Dalej były przemowy, odznaczenia czyli klasyka tego typu uroczystości. Na koniec pani Prezydentowa- Maria Kaczyńska nadała naszym eFom imię „Jastrząb” i uroczystość się zakończyła. Ci, którzy nie zmarzli jeszcze zbyt mocno pozostali do czasu, gdy Prezydent opuścił swoje honorowe miejsce i poszli oglądać statyczną wystawę sprzętu lotniczego. 

I ja tam byłem nic nie jadłem i nie piłem,  ponieważ moja przepustka miała kolor do tego nie uprawniający. Było bardzo sympatycznie chociaż…… nie ma jak to pod płotem. 

SW

Zobacz całą galerię zdjęć wykonaną przez Wlkp_Spotters na lotnisku Poznań - Krzesiny (EPKS).

Zmieniony ( 12.12.2006. )
 
(C) 2010 ..:: Wlkp_Spotters ::.. Oficjalna strona Wielkopolskiego Klubu Fotografów Lotniczych